ANNA KULESZ Z DZIENNIKA SNÓW

    Często śnią mi się zmarli. Rodzina, znajomi, przyjaciele, jak i ci, o których w ogóle nie myślę. Bywa, że przychodzą co noc i wtedy stosując się do wskazań kościoła, po prostu się za nich modlę. Ostatnio miałam jakiś  czas spokój, aż do dzisiaj. Ten sen uważam za bardzo ważny, a według psychologów sny o zmarłych to potrzeba zamknięcia  pewnych relacji i spraw niedokończonych. Może jest tak w istocie…

Śniła mi się moja nieżyjąca już mama. Krzątałyśmy się obie w jakimś nowym mieszkaniu. Było przyjemne, jasne. Meble w starym stylu . Przez ona wpadało słońce.

– Bardzo miłe mieszkanko – rzuciłam głośno swoją myśl.

– A dlaczego tu jesteśmy? – mama stała obok mnie , oczekując odpowiedzi.

– Mieszkamy tu ze Stasiem. Nie pamiętasz?  – wyjaśniłam, tak jak za jej życia , kiedy zaczynała się demencja i zadawała mi ciągle pytania w sprawach oczywistych, patrząc zawsze naiwnie jak dziecko.

   W tym momencie otrzymałyśmy od kogoś telefoniczną  informację, że po trzech tygodniach choroby zmarł jakiś wujek.  Przez chwilę go wspominałyśmy rozważając  równocześnie, że najlepiej umrzeć od razu, bo trzy tygodnie leżenia , to bardzo męczące.

– A jak…   – urwała i patrzyła na mnie niepewnie.

-a jak bym ja tak leżała, to…. – znowu urwała. Była jakby onieśmielona tym co chciała powiedzieć.

 Przytuliłam ją mocno i mimo, że miała twarz na moim ramieniu, to patrzyłam na nią tak jakbym stała z tyłu. Taka nieprawidłowość może zdarzyć się tylko we śnie. Może też coś oznacza, ale nie potrafię zinterpretować.

 Wiedziałam o co chce zapytać ,więc przytuliłam ją jeszcze mocniej i gładząc po plecach zapewniłam  – tak , na pewno z tobą będę. Cały  czas od rana do nocy.

 Napięcie, które miała na twarzy podczas całej rozmowy, zastąpił ciepły uśmiech, a ja westchnęłam z ulgą i pomyślałam –  Boże, jak dobrze, że zdążyłam  to powiedzieć kiedy jeszcze nic złego się nie wydarzyło, bo zwykle dobre słowa i gesty zostawiamy na  „potem”. Ale to „potem” umyka , ginie w natłoku codziennych spraw, nie mamy czasu,  a jak  musimy przystanąć, to okazuje się , że niczego już dopowiedzieć nie możemy, że jest tylko „teraz”, a „potem” przestało istnieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *