POEZJA

„ Nie rzeczywistość sama, ale serce, z jakiem ku niej przystępujemy, daje rzeczom kształty i kolory.”  (Henryk Sienkiewicz)

IMG_0001.wgwasz i pastele na kartonie – Anna Kulesz

SEN     – autor  Henryk Jerzy Musa KOT
Sen poganiany szczekaniem Azora
chodzi po podwórku sąsiada
chodzi po kolorowym płocie
chodzi po czubkach drzew
gdy do mnie nie przychodzi
leżę, wpatruję się w niebieski sufit
z białymi mrugającymi gwiazdkami
nucącymi swą bezgłośną opowieść
sen obchodzi dom dookoła
idzie w drogę dookoła Kręgu
gdy wraca – jest już ranek
i pora wstać do codziennych zajęć
gdy biorę tabletkę
jest ze mną do północy
gdy biorę dwie – jest do rana
a ja tęsknię za snem
zawsze mi brak sennych marzeń
w których widzę dom dzieciństwa
czasy harcerskich obozów
Henryk Jerzy Musa KOT

 

 

7 myśli nt. „POEZJA”

  1. Teatr Stajnia. Córka Ani Julia jest instruktorka jazdy konnej. Mąż Ani – Zbyszek bierze aktywny udział w przedstawieniach napisanych, wyreżyserowanych, opracowanej scenografii właśnie przez Anię. Henryk

  2. Los w rękach i więcej nic
    O Belcia, Belcia,
    tak kobieta zmienną jest
    a wokół niej Walenty
    wcale nie uśmiechnięty
    cios mu zadała w serca głębinie
    Hrabia biedny wzdycha
    do niej powiecie
    nie, o nie do majątku
    ojca, papcia jak tam chcecie
    Kornelia biedna miłość ukrywa
    „Ach Walenty” – wzdycha
    ……..”i więcej nic”………
    Mojżesz i Abraham dwaj lichwiarze
    chodzą, stukają,
    Prezes, Hrabia pieniędzy nie oddają
    Rózia we łzach tonie
    Hania, Rita, Belladonna
    o przyczynę pytają
    „Tata za przyjaciela
    starca mnie wydaje”
    Ada, Wandzia
    o zawał serca przyprawiają
    klucze wiolinowe za nic mają
    ……..”i więcej nic”…………………
    Nawet Lolo i Dyzio się zjawiają
    By wspierać ojca, papcia
    „córę Twoją pokochałem
    jak mała była, teraz o jej rękę proszę
    i więcej nic”……..
    a któż się zjawia, któż
    cyganerię ma, sprzeda ją,
    a kto kupi ją?
    Prezes, Hrabia, Walenty, Mojżesz, Abraham…….
    Wymieniać mogę bez liku
    Ale nie zgadniecie moi drodzy
    To ciotka Antonina
    co Wasz los w swoich rękach trzyma
    bo Prezes i Hrabia pieniędzy nima
    Puenta taka moi mili
    To kobieta, choć zmienną jest
    To wasz los, panowie, w swoich rękach trzyma
    ……….”i więcej nic”…………

    Beata Musa
    Otwock 28.06.2009r. godz. 01.30
    Po spektaklu „Los w rękach i więcej nic”

  3. TEATR NAD ŚWIDREM
    Otwock – miasto z dobrym klimatem
    w którym są ulice o księżycowym krajobrazie
    stylowe domy świdermajer, Sosenka i zacne Muzeum
    rozsiadło się nad Świdrem
    wrośnięte w historię tego miasta
    nad Świdrem – Teatr Stajnia
    Amatorski Teatr Stajnia
    nie taki znów Amatorski
    skoro o nim wie nawet Królowa Angielska
    gdy pierwszy raz trafiłem do Teatru
    (a był to rok Pański 2008)
    Ania dzielna reżyserka i suflerka
    wystawiła sztukę „Ułani u Ani ”
    podpowie Panu Protowi jego kwestię
    tak jak podpowiada Zbyszkowi czule co dnia

    Zatrudniła męża Zbyszka, córkę Julię
    cały zespół zapaleńców
    i widownię wciągnęła do zabawy
    wszystkich co kochają piękno i teatr
    ku chwale Melpomeny
    chmury, błyskawice, deszcz na ciemnym niebie
    wychodzi promienna Ania, czaruje
    klaszcze w dłonie – i już nie ma deszczu
    i – możemy zaczynać piękne przedstawienie
    a w stajni za kulisami
    koniki spokojnie chrupiące siano
    patrzą na aktorów chroniących się przed deszczem
    równie zasłuchanych w tej pięknej sztuce
    którą chciałoby się słuchać i oglądać bez końca
    po występach ukłony, kwiaty
    serdeczne słowa, gratulacje dla zespołu
    i czarodziejki słowa i sceny
    z obietnicą spotkania za rok

    Pisane na „gorąco” po przedstawieniu
    28. 06. 2009r. 24.27
    w Otwocku
    H. J. Musa K O T

  4. UCIEKANIE W SEN

    I

    rozgwieżdżone niebo
    czerwieniejące się na zachodzie
    gdzie w swej chwale zniknęło słońce
    łąka pogrążona w mroku
    piękna majestatyczna
    pełna wdzięku
    ogród oblany światłem księżyca
    w głębokiej wieczornej ciszy
    przerywanej szumem drzew
    świat nierealny wymarzony

    II

    gdy gaszę lampę
    nad mą głową świecą gwiazdy
    na niebieskim suficie
    z dwoma księżycami
    świecą długo i mrugają
    gdy zasypiam i one przestają mrugać

    III

    odjazd w przepaść snu
    rzeczywistość zakreśla
    coraz gęstsze koła
    przytomność się kurczy
    zaczyna świat marzeń
    karykaturalne odbicie echa
    codziennego dnia

    By i Tobie Aniu świeciły dobre gwiazdy. Henryk

  5. Skąd ja ten obrazek znam? Czy nie przypadkiem znajdzie się w mojej nowej książce? Będzie to kooperacja: malarka – poeta, całkiem piękna rzecz. Kot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie