DZIEŃ MATKI

26 maja, to chyba najbardziej wzruszający dzień w roku, to największe święto dla każdego człowieka. Słowo MATKA zawiera w sobie wszystkie synonimy miłości, dobroci, współczucia, opieki… nawet nie ma co wymieniać dalej. Jest ważne dla najmniejszego i najstarszego człowieka.

W moim wspomnieniu pozostaje niezmiennie jako obraz piękna i dobroci.

przyniosę ci kwiaty  
(mojej mamie)
Anna Kulesz

przyniosę ci w bukiecie
niezapominajki
i białe rumianki
kwiaty które najbardziej lubiłaś

zawsze byłaś delikatna
i skromna jak one
twoja subtelność
przyciągała wzrok
a obecność ogrzewała serca

peszyły cię bukiety róż
oddawałaś je tym
którzy chcieli błyszczeć
sobie zostawiałaś tylko
troskę o innych

wszyscy cię kochali
za nadzieję którą dawałaś
za mądre słowa
za ciepło

przyniosę ci niezapominajki
i białe rumianki
położę z modlitwą
na marmurowej płycie

maj 2019

A zdjęcia przywołują wspomnienia.

ŚWIAT NIERZECZYWISTY

„świat nierzeczywisty”. Taki tytuł ma jedna z piosenek na mojej płytce

świat nierzeczywisty
Anna Kulesz

namalowałam obraz marzeniami
na płótno serca rzuciłam pragnienie
a słowa których nie chciałam powiedzieć
zawisły w farbach na włosiu pędzla

i powstał widok niezwykłego świata
na którym w ludziach nie było zawiści
czuło się aurę miłości i szczęścia
a zamiast kłótni słychać było pieśni

wiatr niósł zapachy kwiatów i chleba
dłonie trzymały dobroć nie kamień
rozmowy były pełne zrozumienia
i nikt nie żegnał nikogo na zawsze

rzeki płynęły spokojnie leniwie
w ich lustrze błękit kąpał się beztrosko
spokojem szyby oddychały w oknach
bólu ludzkiego nie musiały tłumić

i powstał na płótnie świat nierzeczywisty
który istnieje jedynie w marzeniach
bo ludzkie dłonie ciągle są zbyt ciężkie
myśli niezmiennie wypełnione gniewem

spokój bywa tylko wytworem fantazji
albo pragnieniem umęczonej duszy
o nim się marzy śpiewa albo pisze
za nim się tęskni i na niego się czeka

Ile trzeba jeszcze czekać, żeby odetchnąć zapachem spokoju

WIERSZE W OPRAWIE MUZYCZNEJ ANNA KULESZ

Często w życiu mi powtarzano, że jestem „w gorącej wodzie kąpana”. Jednak dotyczy to najczęściej moich twórczych, albo podróżniczych pomysłów. Poważne sprawy rozważam, analizuję i wyciągam wnioski.

Jednak kiedy pojawi się chęć zrobienia czegoś, to odczuwam to jako wewnętrzny zapalnik. Nic wtedy nie stanowi przeszkodyi bardzo się spieszę, żeby realizacja była szybka.

Tak było z wierszem „Otwockie Anioły”. Na mojej drodze pojawiła się nagle i przypadkiem osoba, czyli informatyk, który w pierwszej rozmowie zaproponował, że może mój wiersz oprawić muzycznie.   W niedługim czasie powstała druga piosenka i… tu właśnie poczułam ten – zapalnik… „a jak by tak część wierszy ubrać w muzykę. I zaczęło się…

W tej chwili jest już okładka i kapselek.

Na płytce będzie 20 piosenek, a na okładce krótki opis.

opowieści malowane dźwiękiem

Taką nazwę nadałam  płytce z moimi tekstami w opracowaniu muzycznym Marka Sawy. Decyzja była spontaniczna po dwóch pierwszych utworach. Marek bardzo dobrze  odczytał  moje oczekiwania i zachęcona tym, zdecydowałam się na dalszą współpracę. Moje wiersze są bardzo różne. Te metaforyczno-refleksyjne z nutą abstrakcji nie bardzo nadają się na piosenki, bo nad przekazem trzeba się chwilę zastanowić, ale opisowe, jak najbardziej. Opowiadają o moich emocjach; marzeniach, tęsknotach, o zachwycie przyrodą, o miastach, z którymi życie mnie połączyło. Kilka utworów dedykuję też drogim mi osobom.

Pierwsza piosenka jest dla mnie bardzo ważna, bo tekst powstał w trudnym życiowym momencie. Malowanie, a potem pisanie, sprawiło, że odnalazłam spokój i zbudowałam swój nowy świat, „mój świat malowany”.

Urodziłam się w Bydgoszczy w latach powojennych i ballada „dźwięki mojego miasta”, opowiada o szarej, surowej rzeczywistości, która dla pokolenia ludzi młodych, jest trudna do wyobrażenia. Następna opowieść to „dziewczyna w wianku z chabrów”, wspomnienie Lublina. Tam spędziłam przecudowne dzieciństwo i wczesną młodość, i  tekst zainspirowany jest echami tamtej beztroskiej przeszłości. Tematem piosenek jest  też morze, które bardzo kocham i nad którym bywałam niezliczoną ilość razy, którą przeliczać mogę na lata.

Kolejny etap to Otwock z jego  baśniowymi świdermajerami, czyli „otwockie anioły” i „cukiernia Sosenka”. Każdy tekst piosenki można rozwijać w bogatą opowieść. Płytkę zamyka sentymentalna, ale  z przymrużeniem oka, refleksja o życiu, „rap międzypokoleniowy”.

Markowi Sawie, bardzo dziękuję za muzyczną oprawę moich wierszy, z ulubionymi przeze mnie instrumentami, skrzypce szczególnie, i za to, że zawsze doskonale wyczuwa jakie są moje oczekiwania muzyczne, bo muzyka w moim życiu jest niezwykle ważna.

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie