BUDZĄCA SIĘ WIOSNA

Jeszcze świat okryty bielą i drzewa we śnie pogrążone, ale gdzieś daleko już budzi się wiosna. Choć jeszcze słaba i bardzo cicha, to delikatnie daje sygnał roślinom, że pora wstawać. Jeszcze słonce nie dotknęło jej twarzy. Czy istnieje zimowa wiosna? Tak. W moich malarskich fantazjach, istnieje od bardzo dawna, bo właśnie wpadł mi w ręce zapomniany obrazek. Namalował go ze dwadzieścia lat temu. Może odnalazłam go teraz, bo wiosna już blisko? Kto wie…

ZAPISKI OFICERA ARMII CZERWONEJ – Sergiusz Piasecki

Jestem na świeżo po dobrej lekturze. „Zapiski oficera Armii Czerwonej” Sergiusza Piaseckiego, to opowieść, ale tez dokument, bo autor pokazuje to, co dzisiaj nie jest już tajemnicą i o czym mówi historia. Znam to też z przekazów rodziny i znajomych, którzy byli świadkami sytuacji podobnych do opisywanych w książce.

Polska była postrzegana przez Rosjan jak zepsuty , bogaty Zachód, gdzie są tylko panowie, burżuazja i faszyści. Ups! skąd ja to znam… gdzie to wybrzmiewa w dzisiejszych czasach… Mentalność Rosjan jest ciągle taka sama, choć zmienia nieco formy, bo i świat się zmienia. Jednak propaganda i odcięcie od informacji daje dezinformację. Polacy też niewiele o świecie wiedzieli w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku.  Z powodu propagandy, która funkcjonuje w Rosji, osiemdziesiąt procent Rosjan   ufa swojemu przywódcy i nie widzi zła jakie on czyni. Analogicznie jest w czasach akcji opowieści. Sergiusz Piasecki, na przykładzie oficera Armii Czerwonej pokazuje sposób myślenia wschodnich sąsiadów, który nie zmienia się od czasów rewolucji 1917 roku w Rosji .

Pokazuje pokrętny, służalczy typ człowieka, któremu propaganda blokuje samodzielne myślenie, a wszystko co swoje, bezkrytycznie uważa za najlepsze, największe i najwspanialsze.  To nie wina tych ludzi, to wina systemu. Piasecki utrzymuje swoją powieść w nieco humorystycznym duchu. Może to dobra forma, bo łagodzi trochę prawdziwe okrucieństwo i nienawiść do Polaków  na Wschodnich Kresach. Trudno pojąć, że mąż zabijał żonę, tylko dlatego, że była Polką. Ten wątek jest w wielu publikacjach i filmach.

Autor opisuje bestialstwo i bezwzględność czerwonoarmistów u których na próżno doszukiwać się odrobiny ludzkich reakcji. Nie okazują litości, ani odrobiny wdzięczności, nawet tym Polakom, którzy uchronili ich przed Niemcami. Przykład prawej Polki, mądrej, wrażliwej Polki, która przygarnęła zagubionego rosyjskiego żołnierza Zubowa, dała jedzenie, pracę, mieszkanie, nowe dokumenty i traktowała go przez trzy lata jak syna, a on , bez żadnych skrupułów oddał ją w ręce rosyjskich oprawców i udał, że jej w ogóle nie zna. Czy można to sobie wyobrazić?

Wyrywkowo wklejam fragmenty, ale powinnam skopiować wszystkie strony, bo każda z nich jest ważna. Ważne i prawdziwe jest wszystko co Piasecki opisał. Ważne ku przestrodze.

Moment w książce ze strony 202 (wyżej), ściska za serce i wyciska łzy, mimo, że tego się spodziewałam na postawie swojej wiedzy. Znam ludzi, którzy takie sytuacje przeżyli, którzy cudem uszli z życiem i strach pozostał na zawsze. Ogromny strach przed mundurem , jakimkolwiek mundurem.

Kiedy Niemcy skapitulowali i wycofywali się z Wilna 14 lipca 1944, to Polacy uciekali przed wchodzącymi Rosjanami „wyzwolicielami”, aż się kurzyło. Kto czym mógł i gdzie mógł. Rosjanie szli brudni, obdarci, głodni. Kradli niszczyli i gwałcili. Moja mama uciekała zapchanym drabiniastym wozem tuż po porodzie, z jednodniowym dzieckiem. Byle dalej od miasta przez które szło wojsko radzieckie. Trudno wyobrazić sobie tamte czasy i trudno pojąć jak lekkomyślne działania dzisiaj są podejmowane. Jak prowokujemy los.

Nic dziwnego, że książka była zakazana w czasach powojennych, kiedy władzę mieli polscy komuniści współpracujący z oficerami NKWD. Do takiej grupy należał właśnie Zubow, pierwszoplanowa postać „Zapisków oficera Armii Czerwonej”. Tę książkę obowiązkowo powinni przeczytać młodzi ludzie. I nie tylko tę. Ku przestrodze.

KLUB MIŁOŚNIKÓW POEZJI OPBP

Ze względu na śliskie drogi podjęłam decyzję, że nie będę prowokowała losu i dodawała  pracy ortopedom, więc zrezygnuję z udziału w spotkaniu Klubu Miłośników Poezji OPBP, które miało odbyć się w czwartkowe popołudnie 5 lutego. Potem jednak zdecydowałam, że sprawdzę, na ile otrzymywane Alerty RCB o pogodzie, pokrywają się z faktycznym stanem dróg. Okazało się, że dam radę i decyzja okazała się trafiona,  jak szóstka w totka, bo spotkanie było wyjątkowo atrakcyjne. Prowadziła je tym razem Ewa Sawa, poetka z Wiązowny, której mąż Marek Sawa, oprawił nasze wiersze w muzykę, korzystając z AI.

W wielu miejscach i wiele razy podkreślałam, że  muzyka to moje życie, więc i spotkanie o takim charakterze odebrałam z radością. Moja piosenka „Walc wśród gwiazd” była na początku spotkania, a na końcu „Dziewczyna w wianku z chabrów”. To ta, o której niedawno pisałam. Powstała na bazie cudownych wspomnień z lat młodzieńczych, jakie spędziłam w rodzinnym Lublinie.

Marek ,CyberMark, jest informatykiem i wydawcą i ciągle rozwija swoją działalność, dodatkowo sprawiając nam, poetom, radość. Dostaliśmy też od niego płyty z naszymi piosenkami.  A co przyniesie przyszłość? Hm… z kart nie odczytam, bo nie moja bajka, ale wahadełko często angażuję 🙂 🙂 🙂

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie