ANNA KULESZ – MÓJ BLOG NIE TYLKO ARTYSTYCZNY – SNY MALOWANE

Zakładając blog ponad dziesięć lat temu, miałam w głowie dwa tytuły. Wybór był trudny, bo obie wersje odpowiadały temu, o czym chciałam pisać. Zdecydowałam  więc, że pierwszy to będzie tytuł, a jego uzupełnieniem podtytuł – MÓJ SPOSÓB NA (DO)ŻYCIE. Nie mogłam też pominąć tytułu wiersza SNY MALOWANE autorstwa zaprzyjaźnionego poety, Jerzego Hyski, który zainspirował mnie do powstania bloga.

W Polsce chyba nie prowadzi się takich statystyk, ale z mojego rozeznania przypuszczam, że jestem jedną z nielicznych osób krajowej blogosfery, w mojej grupie wiekowej. Piszą raczej ludzie młodzi, wśród starszych ciągle jest niewielu sprawnie radzących sobie z komputerem. A taka umiejętność, właśnie w wieku dojrzałym, jest bardzo potrzebna. Przede wszystkim ułatwia codzienne życie, dostarcza rozrywki, łączy ze światem, umożliwia korespondencję i jest ogromnym źródłem wiedzy. Dla mnie jest dodatkowo dużym ułatwieniem w pisaniu, bo przy pomocy klawiatury robi się to dużo szybciej, a poprawki nie wymagają wykreślania. Tak powstają wiersze, kronika rodzinna, pamiętniki, listy, recenzje, opowiadania, felietony i notowanie wszystkiego co możliwe i dzielenie się swoimi emocjami i refleksjami. Komputer w tych sytuacjach jest bardzo przydatny i oszczędza czas. Kiedy powstawał byłam na emeryturze, a wnuki nie wymagały już mojej intensywnej opieki, więc trzeba było efektywnie czymś go wypełnić, a tym samym utrzymać jak najdłużej dobrą formę. Kontakt z ludźmi, spotkania literackie i artystyczne, wycieczki, prelekcje, czytanie i pisanie. Właśnie na to wszystko jest czas na emeryturze, więc nie wolno go zmarnować. Każda minuta jest niezwykle cenna.

Dlatego nie wolno utkwić w fotelu przed telewizorem, bo to najprostsza droga ,żeby zrobić sobie i swoim bliskim kłopot. Wtedy zaczyna się marudzenie, oczekiwanie na gesty czułości, ciągłe żądania pomocy, roszczeniowa postawa, a przez to również zaniedbanie kondycji, chęci do ubrania się i stymulacji mózgu do regeneracji.

Dlatego trzeba o siebie dbać, bo kto ma dzisiaj czas na skakanie wokół starszych i zabawianie ich? Młodzi pracują całe dnie, pędzą z dziećmi z jednych zajęć pozaszkolnych na drugie, zakupy, gotowanie, doba jest za krótka. Często porównuję swoje życie w PRL, kiedy byłam aktywna zawodowo i moja rodzina się kształtowała,  z tym jak jest obecnie. było źle, ale były też plusy… ale to temat na bardzo obszerny inny wpis.

MÓZG FENOMEN – MOJE ROZWAŻANIA

Określenie, plastyczność mózgu, bardzo mi się podoba. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale ciągłe zmiany jego  struktury, to niezwykłe zjawisko. Tworzą się nowe połączenia i zmienia się pod wpływem doświadczeń, czyli ma zdolność modyfikacji sposobu myślenia i dostosowywania się do nowych sytuacji, również  nauki. Potrafi zmieniać siłę połączeń między neuronami. Jak to wszystko powstało, dla mnie wielka zagadka.

Kiedy ćwiczymy fizycznie, to widać, że zmienia się rzeźba naszego ciała, ale jakoś nie myśli się o tym, że mózg też bezustannie trenuje. Z pozoru nic się nie dzieje, a tymczasem zachodzą tam ogromne zmiany pod wpływem wszelkich bodźców zewnętrznych, albo obumieranie, gdy nie robimy nic. Podobno ogromne efekty daje gra na instrumentach, nauka języków obcych i taniec. To zmusza do tworzenia nowych ścieżek. Wzrost nowych neuronów stymuluje aktywność fizyczna i nie uleganie rutynie. Pobudza to uśpione obszary mózgu. Muszę na to zwrócić uwagę, bo dla wygody ciągle popadam w rutynę. Generalnie pod wpływem nauki mózg zmienia swoją gęstość i kształt.

Pamiętam z dzieciństwa taką sytuację; byłam niejadkiem, więc mama tworzyła w czasie posiłków różne historyjki, żeby mnie do jedzenia zachęcić. Czytała, rysowała, a namawiając na orzechy włoskie, których zdecydowanie nie lubiłam, opowiadała, że podobnie wygląda nasz mózg. I nie kryję, że do dzisiaj towarzyszy mi to skojarzenie, kiedy po nie sięgam. Jak widać, czym skorupka za młodu nasiąknie…

O śnie pisać nie będę, bo to moja bardzo mocna strona, a i wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak jest on ważny dla zdrowia, nie tylko dla mózgu. W czasie głębokiego snu usuwane są wszystkie toksyny, konsoliduje się wiedza i utrwalają się nowe połączenia. Miejsca tych połączeń nazywane są synapsami. To tutaj komórki nerwowe przekazują sygnał drugiej komórce. Może to być gruczoł, mięsień, inny neuron. Jakież to fenomenalny organ, zważywszy, że zaczyna się tworzyć już w trzecim tygodniu, w łonie matki. Cud, cud Natury. Jaki to wszystko miało początek.  Przecież życie na Ziemi pojawiło się  od około 3,5 do 3,9 miliarda lat temu. Z tego okresu pochodzą ślady prostych organizmów jednokomórkowych.  Któż może widzieć jakim procesom ulegało. Wiemy, że życie powstaje z połączenia dwóch komórek. Potem tworzy się pas z którego powstaje układ nerwowy. Zwija się następnie w rurkę, a na jej górnej części formuje sie mózgowie. Komórki dzielą się i powstają nowe neurony, które następnie łączą się i od tego momentu kształtują  się pod wpływem bodźców zewnętrznych. I od tych bodźców zależy, czy mózg się rozwija, tzn. czy produkuje nowe neurony, bo nieużywane obumierają. To jest niesamowite, fenomen, który trudno pojąć. Mózg dorosłego człowieka składa się z około 86 miliardów neuronów, a każdy neuron może tworzyć nawet do 10 tysięcy połączeń, co w sumie daje setki bilionów synapsów. Czy to sobie w ogóle można wyobrazić?  

Nauka ciągle odkrywa coś nowego, znajduje wyjaśnienia dla tajemnic życia, a medycyna potrafi  już „naprawiać ” nawet mózg. Jasne, fachowcow takich jest niewielu… Oglądałam film dokumentalny o osiągnięciach neurochirurga profesora Mirosława Ząbka ze szpitala brudnowskiego w Warszawie. Jego metoda leczenia opiera się na terapii genowej mózgu. Warto posłuchać, warto się dowiedzieć jakie sukcesy mają wybitni polscy lekarze. Zapewne ich mózgi wykorzystują bez porównania więcej zasobów możliwościi , niż ma ich przeciętny człowiek.

ANNA KULESZ Z DZIENNIKA SNÓW

    Często śnią mi się zmarli. Rodzina, znajomi, przyjaciele, jak i ci, o których w ogóle nie myślę. Bywa, że przychodzą co noc i wtedy stosując się do wskazań kościoła, po prostu się za nich modlę. Ostatnio miałam jakiś  czas spokój, aż do dzisiaj. Ten sen uważam za bardzo ważny, a według psychologów sny o zmarłych to potrzeba zamknięcia  pewnych relacji i spraw niedokończonych. Może jest tak w istocie…

Śniła mi się moja nieżyjąca już mama. Krzątałyśmy się obie w jakimś nowym mieszkaniu. Było przyjemne, jasne. Meble w starym stylu . Przez okna wpadało słońce.

– Bardzo miłe mieszkanko – rzuciłam głośno swoją myśl.

– A dlaczego tu jesteśmy? – mama stała obok mnie , oczekując odpowiedzi.

– Mieszkamy tu ze Stasiem. Nie pamiętasz?  – wyjaśniłam, tak jak za jej życia , kiedy zaczynała się demencja i zadawała mi ciągle pytania w sprawach oczywistych, patrząc zawsze naiwnie jak dziecko.

   W tym momencie otrzymałyśmy od kogoś telefoniczną  informację, że po trzech tygodniach choroby zmarł jakiś wujek.  Przez chwilę go wspominałyśmy rozważając  równocześnie, że najlepiej umrzeć od razu, bo trzy tygodnie leżenia , to bardzo męczące.

– A jak…   – urwała i patrzyła na mnie niepewnie.

-a jak bym ja tak leżała, to…. – znowu urwała. Była jakby onieśmielona tym co chciała powiedzieć.

 Przytuliłam ją mocno i mimo, że miała twarz na moim ramieniu, to patrzyłam na nią tak, jakbym stała z tyłu. Taka nieprawidłowość może zdarzyć się tylko we śnie. Może też coś oznacza, ale nie potrafię zinterpretować.

 Wiedziałam o co chce zapytać ,więc przytuliłam ją jeszcze mocniej i gładząc po plecach zapewniłam  – tak , na pewno z tobą będę. Cały  czas od rana do nocy.

 Napięcie, które miała na twarzy podczas całej rozmowy, zastąpił ciepły uśmiech, a ja westchnęłam z ulgą i pomyślałam –  Boże, jak dobrze, że zdążyłam  to powiedzieć kiedy jeszcze nic złego się nie wydarzyło, bo zwykle dobre słowa i gesty zostawiamy na  „potem”. Ale to „potem” umyka , ginie w natłoku codziennych spraw, nie mamy czasu,  a jak  musimy przystanąć, to okazuje się , że niczego już dopowiedzieć nie możemy, że jest tylko „teraz”, a „potem” przestało istnieć.

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie