WIECZÓR TATARSKI

Jak każdego miesiąca w jedną z niedziel, tak i 14 kwietnia, odbył się  pełen wrażeń, wieczór literacki w Wesołym Salonie w Wesołej. Tym razem były to opowieści i ciekawostki historyczne o Tatarach, które przedstawił niezwykle interesująco Krzysztof Jabłonka;

historyk, w latach 1997-2000 konsul RP w Moskwie, Charkowie i Grodnie, autor licznych publikacji, m.in. książki „Wielkie bitwy Polaków”. Uczestnik kilkunastu wypraw na Wschód i Syberię. Prowadzi pogadanki historyczne o powstaniach w Radiu Wnet, a niezwykły dar przekazywania, nawet trudnych tematów, zjednuje mu i powiększa grono sympatyków.

Ubarwieniem wieczoru były piękne pieśni rosyjskie, które swoim wschodnim oryginalnym głosem wyśpiewała Gulnara Ciechanowska-Jabłonka, żona profesora  pochodząca z Tomska na Syberii.

Akompaniował jej Andrzej Maciejczak, nasz kolega, opiekun grupy literacko-muzycznej SCENA 50+ .

Nad wszystkim czuwała, zawsze pełna humoru i dobrej energii, właścicielka Salonu, Renata Kozerska. Po spotkaniu, jak zwykle, zaprosiła swoich gości na poczęstunek, który wabił wszystkich aromatycznymi zapachami jeszcze w czasie trwania prelekcji.

I na koniec fotki na „ściance” z uczestnikami wieczoru.

HAFTY – WIERA DITCHEN

 

 

Z przyjemnością skorzystałam z zaproszenia na wernisaż Wiery Ditchen, który odbył się dzisiaj w Klubotece Dojrzałego Człowieka przy ul. Lanciego w Warszawie.

 

Artystka zaprezentowała wyczarowane igłą i fantazją wzory, którymi zdobi wszystko co da się upiększyć. Układa wymyślone motywy w koronkowe ornamenty. Geometria połączona z motywami kwiatowymi, które istnieją tylko w wyobraźni Artystki, sprawiają wrażenie przestrzennych i lekkich. Na wystawie pokazane były wzory haftowane na poduszkach i wykonane na kartonie ołówkiem i pisakami.

Z przyjemnością obejrzałam prace, które bliskie są moim pasjom. Czasy PRL bardzo dużo mnie nauczyły, a w zasadzie zmusiły do kreatywnego myślenia. Sklepy zionęły szarością  i monotonią, a ja byłam młoda i chciałam się ubierać oryginalnie, dlatego szyłam, haftowałam, robiłam na drutach i szydełku , po prostu, tworzyłam.

Z Wierą rozmawiałam kilka razy o jej pasji, ale teraz miałam okazję przyjrzeć się bliżej jej pracom. To Artystka o dużej wrażliwości i bogatej fantazji. Jej prace wymagają ogromnej precyzji i uporu. Dbałość o szczegóły i przejrzystość dają wyjątkowy efekt.

fot. Henryk Ditchen

Potem były rozmowy, lampka wina i oczywiście pamiątkowe fotki , bo fotografia reportażowa to mój „konik”. Kilka zdjęć wykorzystałam ze zbiorów  kluboteki.

WSPOMNIENIA – WCZASY W BUŁGARII

Fotografia, to nasza wspólna rodzinna pasja. Mieliśmy w domu cały sprzęt potrzebny do wywoływania zdjęć, wtedy jeszcze czarno-białych. Kuchnia grała rolę ciemni i zablokowana była na całą noc dla reszty domowników, a rano suszenie odbitek. To najmniej przyjemny moment z całego cyklu. Dla mnie , po prostu nudny, ale dzisiaj z sentymentem wspominam   tamte dni i oglądam  zdjęcia, które utrwaliły naszą historię.

Bułgaria. Wczasy pod namiotem tuż przy plaży, dorodne ociekające sokiem brzoskwinie o cudownym aromacie, szampan zamiast wody, zawsze ciepła woda w morzu i słońce każdego dnia. Namiot przy namiocie i międzynarodowe znajomości. Zrodziły się   też przyjaźnie z miejscowymi Bułgarami, którzy zapraszali nas do swoich mieszkań odkrywając tajemnice regionalnych potraw i racząc domową rakiją. Ludzie byli inni, czasy były inne. Jakoś tak było serdecznie…

Nie lubię rozstań, wyjazdów, ale zwykle też nie wracam do tego co było, nie czytam dwa razy tej samej książki i nie oglądam tego samego filmu. Mam w sobie nieodpartą potrzebę poznawania i odkrywania nowych miejsc, nowych ludzi i czerpania z tego  radości.

Wspomnienia utrwalone na zdjęciach i w kronice rodzinnej są bezcenne.

 

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie