BOŻE CIAŁO

Boże Ciało to święto,  które w Kościele katolickim jest obchodzone jako Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej.W tym dniu odbywa się procesja  z Najświętszym Sakramentem, która idzie  ulicami parafii zatrzymując się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są związane tematycznie z Eucharystią fragmenty czterech Ewangelii.Cztery ołtarze symbolizują panowanie Chrystusa na cztery strony świata. Ustawienie i przygotowanie ich wymaga dużego zaangażowania parafian, a efekt bywa czasami zachwycający, a czasami szokujący przekazem. Niektóre są bogate inne bardzo skromne. Wszystko dzisiaj zależy od kasy, ale i od inwencji ludzi, którzy się podejmują wykonania.  Od lat fotografujemy takie ołtarze i mamy sporą kolekcję. Widać jak się zmieniają z upływem lat, tak jak widać również co boli naród w danym czasie.

Szczególnie interesują nas ołtarze wiejskie i w małych miastach, bo te widzi tylko określona niewielka społeczność i znikają w zapomnieniu. Te właśnie utrwalamy. Ale w tym roku nie wyszukałam takiego, który niósłby szczególny przekaz. Najbardziej podobał mi się chyba ten w Starym Otwocku.

Najbardziej jednak okazały ustawiono w Karczewie

z artystycznie ułożonymi bukietami kwiatów.

Karczewskie ołtarze słynęły kiedyś z przepychu i udrapowanych materiałów. Dzisiaj zdecydowanie są skromniejsze, choć ciągle robią wrażenie wielkością.

 

 

 

SKRZYPEK NA DACHU – Wiązowski Teatr Muzyczny

 

Przed spektaklem poproszono o nie nagrywanie i nie robienie zdjęć podczas jego trwania, więc ściągnęłam jedno z FB, żeby przybliżyć nieco to co wprawiło mnie w zachwyt. Wiązowski Teatr Muzyczny wystawił wczoraj musical Skrzypek na dachu w Teatrze Jaracza w Otwocku. Teatr po remoncie kwitnie. Działa prężnie , a widownia jest zawsze pełna. Tym razem to już czwarte wystawienie ‚Skrzypka…” na prośbę widzów. I rzeczywiście artyści grają znakomicie jak też doskonałe jest opracowanie całego widowiska. Widziałam inne z zawodowymi aktorami , ale to zdecydowanie się wybija na pierwsze miejsce.

 

 

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie