Archiwa tagu: grafika Anna Kulesz

PAJĄK FASOLA

Nie lubię pająków, ale mam świadomość, że sporo ich mieszka w moim domu. To nieuniknione, bo wokół są drzewa, a okna ciągle otwarte, aż do jesieni. Dobrze, że nie widzę jak się wspinają po ścianach, albo szukają miejsca w niedostępnych dla mnie zakamarkach mieszkania. Wędrują pewnie nocami, być może nawet po kołdrze, chociaż podobno unikają ludzi. Dzisiaj jednak zdarzyło się coś, co temu przeczy. Siedząc w ciszy nocnej przy komputerze, wychwyciłam kątem oka jakąś ruchliwą czarną fasolę na krótkich nogach, która nie zrażona moją obecnością stanęła obok. Zerwałam się wystraszona i zamarłam w takim, jak ona, bezruchu . Nagle fasola zniknęła wtapiając się w ciemne wzory dywanu, a ja trwałam tak jeszcze jakiś czas, by za moment rzucić się w pogoń za nią. Niestety, bez pomyślnego dla mnie efektu Może mój gość powędrował do sypialni, gdzie i ja za chwilę miałam się udać. Wyobraźnia zadziałała natychmiast  i na spokojny sen liczyć nie mogłam, więc moje sto miliardów komórek nerwowych w głowie nie miało tym razem szans na regenerację.

Nie przekonują mnie argumenty, że pająk to symbol szczęścia i ochrony domu, ale nie wykluczam innej opcji, że jego widok, to zachęta do rozwijania twórczych umiejętności i kreatywności, bo kilka dni temu narzekałam na brak tematów i chęci do pisania.

Przypadek z pająkiem natychmiast zaowocował. Siedzę i piszę, a nawet przejrzałam swoje obrazki, czy nie ma między płótnami, kartonami, jakiegoś zbliżonego tematycznie. I jest, chociaż w zasadzie sama pajęczyna… ale musiał jednak wysnuć ją pająk. Jemu służy do łapania owadów, a mnie zainspirowała do czegoś innego…

NIEBEZPIECZNE CZASY

Trudno pisać o zwykłych sprawach, co było moim założeniem jak blog powstawał, bo dzieje się obecnie wiele złego. Nasz kraj jest w wielkim niebezpieczeństwie i ochota na pisanie o czymś miłym nie przychodzi. Jestem przerażona tym co dzieje się w kraju, za granicami wschodnimi, a również na samej granicy z Białorusią. To jest ogromny problem z którego niektórzy sobie nie zdają sprawy, demonstrując swoje nieodpowiedzialne zachowania.

Jak to możliwe, że tyle jest nienawiści w jednym naszym narodzie. A może nie powinno mnie aż tak to poruszać, bo przecież wszystko już kiedyś było. Wtedy też różni ludzie mieli swoje różne interesy. Trzy razy rozdarto Polskę. Najpierw osłabia się kraj od środka, co i dzisiaj widać gołym okiem. Zwykle ma to miejsce  wtedy, gdy stajemy się silniejsi, gdy przestaje się o nas mówić jak o złodziejach i nierobach. Zaskakujemy dobrymi rozwiązaniami nie tylko technicznymi, mamy doskonałych naukowców, lekarzy. I historia się powtarza. Ani jeden ani drugi sąsiad nie jest z takiej sytuacji zadowolony, bo dla jednych mamy być siłą roboczą, a drugim mamy oddać wszystko i wykonywać ich polecenia, więc ci i ci stają na głowie, żeby nasz naród skłócić, bo takim dobrze się steruje. To przecież każdy zna z historii. Ci, którzy się poddali i są wykonawcami poleceń (to też chyba widzi każdy, kto obserwuje zachowania i wydarzenia), w desperacji szyją tak grubymi nićmi, że to żenuje i wywołuje osłupienie.

Tak sobie myślę, że trzeba mieć ogromnie dużo do stracenia i być na usługach kogoś, żeby tak otwarcie kłamać i dezorientować ludzi, ale chyba i liczyć na to, że jest duża grupa, która nie weryfikuje informacji i przyjmuje bezkrytycznie to co w danej chwili usłyszy z jednego źródła. Jest oczywiste, że działanie takie  wynika z jakiejś presji, szantażu, nacisku i nacisk musi być wielkiej wagi, bo odnoszę wrażenie, ze za chwilę zaczną gryźć i kopać, jak dzieci, które w żaden sposób nie mogą osiągnąć zachcianki.

Tak porównałam, ale sprawy są znacznie poważniejsze. Trzeba znać trochę historię, działania obcych wywiadów, śledzić politykę i mieć oczy na wszystko otwarte. Łączyć fakty, analizować i nie dać sobą manipulować.

I jak pisać o czymś miłym, kiedy sama klawiatura stawia opór.

Złamałam jednak zasadę, że nic o polityce na blogu, więc ten jeden wpis będzie wyjątkiem. No… właściwie drugi, bo pierwszy zdarzył się przy okazji wojny na Ukrainie pt. „Fotomontaż”. Też trudno było się powstrzymać. Widzę tak czarno przyszłość jak na dawnej swojej grafice, ale może jest jeszcze jakaś Nadzieja… bo na opamiętanie opętanych nie liczę. Raczej na cud.