Archiwa tagu: Anna Kulesz wiersze

LIRYCZNIE I EROTYCZNIE – wiersze Anna Kulesz

lirycznie i erotycznie Anna Kulesz styczeń 2019
 
znowu we śnie
z tobą tańczę
mrok sali
dotyk nasz uwrażliwia
dłoni jedwabiem
wyczuwasz kształty
piersi pod suknią
jak owoc jabłoni
 
wplatasz żaru

zachłanny oddech

w nuty muzyki
pocałunkami
kaskadę włosów
odgarniając z karku
z pasją podróżnika
który celu sięga
 
biodra pulsują
szelestem sukni
napiętych mięśni
zmysłowego tańca
ciała otulone
dźwiękami muzyki
nienasyceniem
i pożądaniem
 
coraz goręcej

przywierasz wargami                        Anna Kulesz – pisak na kartonie

do ramion nagich
z których szal się zsuwa
 
tracimy oddech
puls sięga zenitu
 
i nagle pustka
wszystko się zmienia
w szarości nocy
rozdartej świtem
 
muzyka cichnie
nie czuję dotyku
 
senne iluzje
brzask z powiek strąca

ŚWIDERMAJERY

 

Anna Kulesz – akwarele na kartonie

Już chyba wszyscy wiedzą co to „świdermajery”, a jeśli nie to informacji w sieci jest zatrzęsienie. Ja zetknęłam się z tą nazwą, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką. Moja ciocia nabyła taki domek i zapraszała mnie do siebie każdego lata. Były to tak cudowne chwile w moim życiu, że wspominam je z ogromnym sentymentem do dzisiaj , a wspomnienia są inspiracją malarską i poetycką.

Weranda pełna wspomnień       Anna Kulesz marzec 2015
 
Ażurowa weranda
zastygła w winorośli
jak zamek opuszczony
w słowiańskich legendach
 
do niej przyklejone
drewniane schodki
na których bose stopy
małej dziewczynki
odmierzały upływający czas
 
Tu dokonywały się
narodziny lalek
utkanych z dziecięcych fantazji
i kwiatowych płatków
 
tu rzeczywistość
zmieniała się w teatr
 
Dzisiaj pozostała tylko
koślawa ławka
i złamana deska w progu
ale miejsce jeszcze
ciągle pachnie
pomarańczowymi nasturcjami
choć świdermajery odchodzą
jak starzy ludzie
jak zapomniane bajki…

DROGA – moje wiersze

Droga Anna Kulesz grudzień 2019
 
trudno iść drogą
na której stopy
wplątują się w korzenie
 
nachylam się
odcinam te
które przeszkadzają najbardziej
 
podnoszę się
i z trudem idę dalej
a one ciągle rosną
i oplatając mnie
spowalniają kroki
 
znowu się potykam
i znowu podnoszę
żeby nie stracić z oczu
celu podróży
Anna Kulesz akryl na kartonie