było to dawno z pół wieku temu na jednej z ulic otwockich kresów w świdermajerze w willi drewnianej w czwartki sąsiadki miały spotkania często też bywał proboszcz z parafii zabawiał panie tak jak potrafił sapiąc w fotelu siadał plecionym bo brzuch obciążał bolące nogi sutanny guzik z napięcia pękał kiedy kolejne zjadał ciasteczka żartował słuchał śmiesznych nowinek aż do momentu kiedy godzinę wieściły dzwony na mszę wieczorną zrywał się wówczas żegnał z pokorą mijał furteczkę która w lip cieniu przysłuchiwała się pszczół brzęczeniu wiekowe drzewa związane były z długą historią tejże rodziny bo gospodyni owej posesji wychowywała tu swoje dzieci wnuka kochała nad wszelką miarę z córką kontaktu nie miała wcale więc się oboje mocno wspierali rekompensując matki niedbałość niezwykle dobra była ta pani miała przyjaciół wielu oddanych siwe jej włosy spinała klamra dla wnuka chciała być tak jak mama lecz przyszła chwila dla wszystkich straszna bo nagle zmarła przemiła babcia werandę cisza smutku oplotła okiennicami zakryto okna nikt nie zaparzy już tam herbaty z zapachem miodu lipowych kwiatów w niedługim czasie wstrząs przeżyliśmy bo wnuczek wyrok wydał na lipy i w kilka godzin z maszyn warczeniem wyrwano drzewa i ich korzenie serca mieszkańców wypełniał smutek gdy pnie ciągnięto w łańcuchy skute zamiast drzew starych brama stanęła i rozebrano świdermajera wnukowi w życiu już się nie wiodło ciągłe kłopoty miał z byłą żoną pasmo awantur sprzeczki choroba tak się skończyła historia owa
„Z nadejściem wiosny” -to tytuł jednej z piosenek na płytce. Jestem na etapie zabawy ilustracjami z AI. Nie potrzebne mi kredki, farby, ołówki, pędzle, a wystarczy pomysł. Opisuję dokładnie „mojej kumpelce” jaką chcę mieć ilustrację, a ona mi ją tworzy w ciągu kilku sekund. Czasami śmiesznie, czasami nie tak, jak bym chciała, ale czy w zabawie ma to aż takie znaczenie…
Dzisiaj miała utworzyć do tego wiersza z blondynką, która jest na wszystkich ostnio wymyślonych obrazkach, ale nie doprecyzowałam polecenia i wyszło, jak wyszło :0
z nadejściem wiosny Anna Kulesz
motyle jeszcze śpią dywan zieleni zwinięty rozsypuję wokół uśmiech niech wyrasta w trawach soczystymi barwami
niech zakwitną wokół bratki i niezapominajki i wypełnią ogród zapachem raju
otworzę szeroko okna zasłucham się w śpiew ptaków i oddychać będę anielskim spokojem zatracając granicę między Ziemią a Niebem
z kielichów konwalii wypłynie słodycz bzy w jaśminowych wiankach jak boginie kwiatów oszołomią wonią rozkwitającej wiosny
26 maja, to chyba najbardziej wzruszający dzień w roku, to największe święto dla każdego człowieka. Słowo MATKA zawiera w sobie wszystkie synonimy miłości, dobroci, współczucia, opieki… nawet nie ma co wymieniać dalej. Jest ważne dla najmniejszego i najstarszego człowieka.
W moim wspomnieniu pozostaje niezmiennie jako obraz piękna i dobroci.
przyniosę ci kwiaty (mojej mamie) Anna Kulesz
przyniosę ci w bukiecie niezapominajki i białe rumianki kwiaty które najbardziej lubiłaś
zawsze byłaś delikatna i skromna jak one twoja subtelność przyciągała wzrok a obecność ogrzewała serca
peszyły cię bukiety róż oddawałaś je tym którzy chcieli błyszczeć sobie zostawiałaś tylko troskę o innych
wszyscy cię kochali za nadzieję którą dawałaś za mądre słowa za ciepło
przyniosę ci niezapominajki i białe rumianki położę z modlitwą na marmurowej płycie