Pierścionek z malachitem
Początki ciąży były bardzo trudne. Amelia walczyła z nudnościami. Po powrocie z pracy zwijała się w kłębek i leżała tak, prawie do wieczora. Było ryzyko przedwczesnego porodu i lekarz skierował na założenie szwu. Każdy pobyt w szpitalu wiąże się ze stresem, ale bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze. Zabieg odbył się pod narkozą w pełnym uśpieniu. Rodzina czekała z niepokojem, a mąż usiłował zająć myśli siedząc nad projektem i wykonaniem pierścionka dla żony. Drobne prace jubilerskie, to hobby, które najskuteczniej pozwalało mu oderwać się od wszelkich problemów. Tym razem nie tylko chciał się wyciszyć, ale również sprawić żonie miłą niespodziankę po zabiegu. Wiedział, że Amelia lubi błyskotki, a srebrny pierścionek z malachitem, na pewno ją ucieszy. Kamień, który stosowano w starożytności jako talizman chroniący przed negatywną energią, wydał mu się bardzo odpowiedni.
“Pani Amelio, pani Amelio, budzimy się…”.Lekarka prowadząca przychodziła już kolejny raz, ale senność nie pozwalała otworzyć oczu. Tak dobrze było zapaść znowu w uspokajającą ciemność.
“Ale, co to? Ktoś z trudem usiłuje założyć coś na palec… mocuje się, zakłóca sen, przeszkadza…”. Urywane myśli przywracały świadomość. Amelia zmusiła się, żeby przezwyciężyć ciężar powiek i sprawdzić co się dzieje. Zamglona zieleń malachitu nakładała się na zatroskaną i niewyraźną jeszcze, twarz męża, a gdzieś z oddali dochodził jego głos: “Podziałało pani doktor. Wraca… “