ALBANIA CZ.III KUCHNIA CD

Muszę dokończyć temat albańskiego menu wracając do ryb, choć przerwałam go opisem pysznego tortu. Popularną , bardzo dobrą rybą jest tam dorada występująca obficie w Morzu Jońskim i Adriatyku do którego Albania ma szeroki dostęp. Można ją dostać wszędzie, więc i nam podano ją w formie najbardziej popularnej, czyli z grilla. Z cytryną, którą dodaje się do wielu potraw. Spróbowałam i nie jest zła. Trudno mi określić smak, może coś miedzy dorszem a karpiem. Wyglądem przypomina flądrę, a przez złocisty pasek między oczami nazywana jest złotą doradą, albo doradą królewską.

Inny rybny posiłek wręcz mnie przeraził. Małe rybki, chyba gavros, powykręcane, jak by konały w konwulsjach na patelni i zastygły z błagalnie wytrzeszczonymi oczami. Odwracając wzrok od tego spojrzenia odcięłam głowę, żeby nie widzieć ich rozpaczy. Smażone są w głębokim tłuszczu w całości, obtoczone tylko w mące.

I to z grubsza, chyba wszystkie dla mnie nowinki kulinarne, chociaż… ach nie, zapomniałam jeszcze o czymś, co tylko powąchałam. Myślałam, że to słynny tradycyjny przysmak, czyli zupa z głowy barana, ale to była zupa rybna supe peshku, również uznawana za cenione tradycyjne danie regionów nadmorskich. Dla mnie żadna różnica.

Ale z wyjazdu jestem ogromnie zadowolona, właśnie dlatego, że mogłam to wszystko zobaczyć, dotknąć, i chociaż powąchać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *