Wszystkie cierpienia dzieci są efektem bezmyślnych zachowań dorosłych, a najczęściej w tle jest nadużywanie alkoholu.
Ten rysunek zrobiłam po śmierci 4. letniego Daniela w 2006 roku i jest on NIESTETY ciągle aktualny. Co jakiś czas ginie w męczarniach jakieś dziecko zakatowane zwykle przez własnych rodziców. Dla mnie to zjawisko jest niepojęte.
Kilka dni temu cała Polska łączyła się duchowo z maltretowanym Kamilkiem. Niestety nie przeżył ran jakie zadał mu OJCZYM BESTIA. Jaki okropny ból sprawiła mu bliska osoba; kopanie, przypalanie papierosem, sadzanie na rozpalonym piecu. Skąd się biorą tacy wynaturzeni ludzie?
Szydełkowa pasja rozwija się. Dzisiaj kolejne prace zdolnych rąk Martynki.
Miło popatrzeć, że przekazuje się coś więcej niż rzeczy materialne. Zdolności, które przechodzą w genach są nie do kupienia. Na Martynkę przeszły i z babci i z prababci ze strony dziadka. Skumulowane mogą zaskoczyć nowymi pomysłami.
A nowe pomysły rodzą się „na pniu”. Tak, dosłownie, bo nawet w leśnym zakątku, po spożytym obiedzie w altanie.
Maria Męczyło mnie, że tak długo nie mogę się zebrać i odwiedzić naszej przyjaciółki poetki Marii Kościuszko. Od kiedy przebywa w Domu Opieki nie ma z nią innego kontaktu, jak tylko bezpośrednie spotkanie. Dodzwonić się do Senior Apartments graniczyło z cudem. Mnie się nigdy nie udało, ale teraz okazało się, że Maria zamieszkała w Domu Seniora DAR SERCA w pobliżu Łomianek.
Wybrałyśmy się tam z Anią Mikos w piękne słoneczne czwartkowe przedpołudnie.
Radość Marii trudno opisać. Ogromne wzruszenie. Siedziałyśmy na tarasie przy kawie, którą ugościły nas opiekunki Domu Seniora. Obok kwitnące magnolie i bzy. Dywan wiosennej trawy, tulipany, a u wejścia bujna kwieciem mahonia. Wokół cudowna cisza, tylko gdzieś daleko pianie koguta. I ten niesamowity zapach budzącej się przyrody.
Opowiadałyśmy o znajomych, o koleżankach, o otwockich spotkaniach z poezją i tych w Saloniku Poetyckim Ani Mikos, gdzie Maria też bywała. O spotkaniach Stajni Literackiej w Domu Literatury z profesorem Piotrem Muldner-Nieckowskim i wydanej miesiąc temu przez SPP antologii. Maria była wszystkim bardzo zainteresowana, jak zawsze. Słuchała czytanych wierszy z tego tomiku, a nawet wywiązała się miedzy nami żywa dyskusja na temat poezji.
Niestety czas nie stoi w miejscu i musiałyśmy się rozstać. Maria została w fotelu, a my ruszyłyśmy ku wyjściu machając do siebie wzajemnie. Oddalałyśmy się, a może już przybliżałyśmy do następnego spotkania.