ANTOLOGIA Z GÓREK I KOPEK – FINAŁ

Kolejna życiowa przygoda zamknięta, no… może, prawie zamknięta, bo nigdy nie wiadomo co się może jeszcze wydarzyć. Dzisiaj wklejam jeden ze swoich wierszy, który zaistniał w tym niezwykle pięknym wydawnictwie.

wena zrodzona w deszczu
Anna Kulesz

dotykam zapłakanej szyby
krople nabrzmiałe myślami
uderzają o parapet
rozsypują się wersami
tworzą metafory
budują strofy

spijam atrament z czarnej chmury
dławiąc się weną
która wypełnia moje wnętrze
nienasycone
spragnione
zachłanne
która powstaje
z szumu wiatru za oknem
z mgły
z tęsknoty


Takie wiersze lubię pisać najbardziej, bo w pewien sposób wydobywają na zewnątrz, to co czuję, a nie to co myślę. Taki wiersz powstaje w ciągu chwili i muszę się bardzo spieszyć, bo jak nie zanotuję natychmiast, to ucieka wszystko bezpowrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *