ANNA KULESZ moje obrazy SPRAYEM MALOWANE

Rękawice, maseczka i kilka kolorów farb w sprayu. W domu nawet nie próbowałam, ale w piwnicy też nie dało się malować. Na zewnątrz przyklejały się drobne meszki, pyłki, czasami spadały wiórki ogryzanych przez wiewiórki szyszek. Wyloty farby szybko wysychały co też nie uspokajało, a miało. Takie uroki, takie atrakcje. Zapał był ogromny, ale ja szybko się zniechęcam. Maluję dla przyjemności, więc zaistniałe problemy szybko je schłodziły. Obrazki prawie wszystkie rozeszły się na pniu, bo amatorów inności jest sporo, a stworzyłam ich niewiele. Z trzech zrobiłam kolejne zestawienie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.