JAK W LEŚNEJ GÓRZE

 

fot. Anna Kulesz

Generalnie wszyscy narzekamy na usługi medyczne w kraju. Mamy powód, bo lekarzy i pielęgniarek mało, a pacjentów coraz więcej. Kiedyś po porady zgłaszali się ciężko chorzy, inni , nieświadomi swoich chorób, po prostu nie zdążali i  kończyli ziemską wędrówkę obywając się bez lekarzy. Obecnie świadomość jest dość duża, wyłączając tych, którzy narażają siebie i bliskich  na zachorowania świadomie, choćby nie szczepiąc się p/poważnym chorobom. Pacjentów jest bardzo dużo, a lekarzy mało i cudu nikt tu nie dokona, bo możliwości ograniczone.

Mnie medycyna, budowa i funkcjonowanie organizmu interesuje od wczesnej młodości, a profilaktykę uważam za podstawę zdrowego życia. Nie wszystkiego da się uniknąć, ale dzięki badaniom kontrolnym można wcześnie wykryć zagrożenie i  podjąć skuteczne leczenie. Tak się stało w moim przypadku. Musiałam poddać się operacji, ale dzięki szczepieniom p/grypie od kilkunastu lat w ogóle nie choruję , więc organizm jest silny i świetnie zniosłam zabieg dochodząc bardzo szybko do pełnej sprawności.

W szpitalu luksusów socjalnych nie było, ale była serdeczność personelu, uśmiech, wyczerpujące odpowiedzi na każde pytanie i rzetelne informacje. To dużo ważniejsze. Jedzenie skromne, ale przygotowywane na miejscu, świeże i bardzo smaczne. Najważniejsze, żeby umieć ciszyć się i doceniać to co istotne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.