Archiwa tagu: Anna Kulesz

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI MBP

Odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Jestem ogromnie zadowolona i wdzięczna osobie, która mnie zaprosiła, bo uczestnicy i rozmowy o książkach są tutaj nadzwyczaj ciekawe. Nie wszędzie spotyka się tyle kultury i klasy w dyskusjach. Niewątpliwą zasługę ma w tym prowadząca pani Kasia Świerlikowska.

Tym razem omawiana była “Wegetarianka”, o której napisałam we wcześniejszym wpisie. Książka mnie nie porwała, a jednak…

Spotkania trwają zwykle dwie godziny.

Spojrzenie innych osób, poszerzenie tematu sprawiło, że mój odbiór nieco się zmienił. Ważne jest wysłuchanie wielu głosów, bo każdy z nas widzi świat nieco inaczej. To pomaga w spojrzeniu na temat z różnych stron, zrewidowaniu swojej opinii.

STARE NA NOWE

Minęło dziesięć lat od momentu, kiedy założyłam tę stronę. Mam wrażenie, że zaistniała jakaś pomyłka czasowa, bo niemożliwe, żeby tak szybko uciekły dni i lata, a moja kondycja ciągle miała się dobrze,  jak dekadę wstecz. Czytając jaki był cel założenia blogu,  uznałam, że nic się w moim myśleniu, ani sposobie na życie nie zmieniło. Przybyło tylko lat, których ciężaru nie czuję, tak jak mijającego czasu, ale o tym przypomina  kalendarz.  Dopiero był Nowy Rok, a kartek do zdarcia zostało niewiele. Nie robię żadnych podsumowań co mogłam, czego nie zrobiłam, co się udało albo nie, ale planuję i idę do przodu, zawsze w stronę słońca. Planowanie mam we krwi. Taki był mój tata i zapewne przekazał mi to w genach, jak wiele innych cech, które mnie satysfakcjonują.  Otaczam się ludźmi, których lubię, kocham, szanuję. Na tych , którzy mnie wkurzają, są złośliwi i fałszywi nie tracę czasu. Po prostu zrywam kontakt. To nie jest miłe, jak i niemiłe jest też to, do czego zabrać się nie mogę, czyli rozstanie z gromadzonymi przez lata książkami i przedmiotami, a które dawały i dają mi poczucie spokoju i stabilności. To pamiątki rodzinne. Wręcz celebruję ich obecność. Kiedy poruszam się wśród nich, zawsze pojawia się obraz, migawka jakiegoś szczęśliwego zdarzenia z przeszłości,  z rodzinnego domu, z dzieciństwa. Takich rzeczy jest dużo, a miejsca w mieszkaniu coraz mniej. Jeszcze więcej jest książek, które  kocham. Pośród wielu różnorodnych tematycznie, są też te z najwcześniejszych moich lat, które czytali mi rodzice. “Bobik od Franciszkanów” to opowieść o psie, którego los obficie opłakałam. Bardzo stare wydanie “O krasnoludkach i o sierotce Marysi”,  napisane  dawną polszczyzną, z której zrozumieniem moje wnuki mają problem, ale  fantastyczne ilustracje Szancera zachwycają do dzisiaj. Trudno wymienić wszystkie, ale jest ich cała półka. Wydane przed, albo tuż po wojnie. Są niezwykłe i cenne. Oddać je, to jak zdradzić przyjaciela, bo dla mnie książki żyją. Inne przedmioty są martwe, ale też  rozstać się trudno. Na przykład z  miseczką emaliowaną malowaną w jesienne liście, która była w użyciu codziennie  odkąd pamiętam.  Zatrzymała  wspomnienie wspólnych obiadów z rodzicami, ich śmiech, moje kaprysy przy jedzeniu… A zegar z kukułką… Jest ze mną niemalże  od pół wieku. Kukanie towarzyszyło nam codziennie jeszcze do niedawna, bo kiedy pojawiły się wnuki, to one przejęły informowanie wrzaskiem o mijajacych godzinach.  Długa jest lista rzeczy, które wiążą się z jakąś historią, ale zdaję sobie sprawę, że ważne są one tylko dla mnie. Kolejne pokolenia tworzą własne historie i otaczają się głównie sprzętem elektronicznym, prostą zastawą, która nadaje się do zmywarek, a książki raczej wypożyczają niż kupują. Nikt nie przywiązuje wagi do dekorowania stołów, celebrowania przyjęć, bo młodzi najchętniej spotykają się w lokalach poza domem,  żeby uniknąć sprzątania, przygotowywania, marnowania czasu na zakupy. Taki trend zapewne kiedyś minie, ale teraz jest tendencja, żeby wyrzucać stare, a kupować nowe i funkcjonalne. Ja już nie kupuję, ale miejsce zrobić muszę.  Miejsce dla rzeczy, z którymi znowu ktoś kiedyś będzie się musiał rozstać…

MIĘDZYNARODOWA ANTOLOGIA SAP – GRANICA

autor Renata Cygan- fot z FB

Kolejna międzynarodowa antologia Stowarzyszenia Autorów Polskich już w druku. Tym razem GRANICA. Jak wszystkie poprzednie tomy, również i ten, pod redakcją Wanda Dusia Stańczak  z udziałem  Wydawnictwa Kazimierz Linda. Ilustracje Renata Cygan, wspaniała artystka grafik z Wielkiej Brytanii.   Kolejny temat, który jest mi bliski, więc ogromnie miło, że mój tekst został przyjęty. Niecierpliwość ogromna, bo wszyscy, czyli stu uczestników – autorów czeka na efekt. Okładkę i kilka ilustracji już znamy.

fot j/w