Archiwa tagu: Anna Kulesz obrazy

ANNA KULESZ OBRAZY

Im mniej czytam, tym więcej piszę. Teraz jest odwrotnie. Na czym polega taka zależność? Nie wiem. Może zwykły przypadek, a może nie dzieje się nic, co by mnie zainspirowało do pisania. Wszystko wydaje mi się mało oryginalne, banalne, powiedziane na tysiące sposobów. A może starych ludzi nic nie jest w stanie zaskoczyć i zainteresować. Coś w tym chyba jest, bo właściwie niczemu się już nie dziwię. Ani temu, że ktoś robi sobie bezceremonialnie makijaż w pociągu, ani, że rozkłada papier na plecaku i pożera z jakiegoś plastiku pudełkowe danie w SKM-ce, ani, że młodzieniec zakapturzony jak mnich, zakładka nogi na poręcz w autobusie tam, gdzie inni opierają dłonie. Ani nawet, że niezidentyfikowany pasażer upchnął puszki po odlotowych napojach między siedzeniami, a również to, że matka do małego dziecka na ulicy krzyczy, żeby “nie darło mordy”. To nie jest mój świat, ale sytuacja powtarza się w każdym pokoleniu. Starzy nie pojmują, dla młodzieży normalność. Na szczęście takie zachowania są sporadyczne, bo generalnie młodzi ludzie są i sympatyczni i pomocni. Co prawda niespodziewanie zapytani o coś patrzą przez chwilę nieprzytomnym wzrokiem oderwanym od smartfona, po chwili uwalniają uszy od słuchawek, spadają z wirtualnej chmury, potem oczy dostrzegają pytającego i dopiero wtedy usiłują zrozumieć o co nam chodzi. Halo, halo, to ja, ziemia do kosmosu, czy mnie słyszysz? Raczej nie, bo zwykle pada prośba “jeszcze raz…”. Trudno powstrzymać uśmiech, przecież to MŁODOŚĆ, która swoje prawa ma. Właściwie, to jest podobnie jak pół wieku temu, kiedy na poczcie otrzymywaliśmy połączenie po trzech godzinach z Gdańskiem, dzwoniąc z Warszawy. Zatrzaśnięci w dusznej kabinie darliśmy się do słuchawki “halo, halo, słyszysz mnie…?”. Dzisiaj pytamy o to samo, ale stojąc obok.

Łapię dystans do zmian i zawrotnej prędkości życia, która unosi nas w dobrym, a może złym kierunku i z przyjemnością odprężam się układając puzzle ze swoich obrazków w komputerze ;-)) Każdy odnajduje swój świat.

ANNA KULESZ moje obrazy RELIGIJNE

Obrazy religijne nie są tematem dominującym w moim malowaniu. Temat dobry jak każdy inny, który zależy wyłącznie od nastroju w jakim do pracy przystępuję i na ile chcę się przy tym odprężyć i bawić farbami. Nie jest to forma zarobku, niczego nie muszę. Nie muszę też trzymać się żadnych zasad, bo choć miałam sporo wystaw, to nie poddaję swoich obrazów żadnej ocenie. Maluję tak jak potrafię i jak mi serce podpowiada, a jeśli komuś coś się spodoba, to oczywiście sprzedaję, albo daję w prezencie. Pozostają mi tylko ich zdjęcia a oryginałów mam już niewiele.