Archiwa tagu: Biuro Podróży ARTUR

BAWARIA – nie tylko zamki

No tak… nie tylko zamki, chociaż to one były głównym celem wycieczki do Bawarii. O  pałacach Ludwika II już napisałam, oczywiście w ogromnym skrócie, a teraz kilka innych atrakcji, które Biuro Podróży ARTUR, włączyło do programu:

DREZNO, to najpiękniejsze miasto Saksonii, przez które wiodła nasza droga. Krótki spacer po starówce, trochę historii i nawiązanie do elektora saskiego Augusta Mocnego, który  został wybrany jako August II na króla Polski. Uwielbiał zabawy, alkohol i kobiety, które ciągle zmieniał. Najdłużej trwała fascynacja  hrabiną Cosel. Miał z nią troje dzieci, ale ożenić się nie chciał. W efekcie  hrabina została uwięziona i spędziła w zamku Stolpen 49 lat. Dwa lata temu miałam okazję być tam z wycieczką, dlatego pozwolę sobie wkleić zdjęcie fragmentu tamtego zamku.

I już wracam do Drezna. August Mocny swoje umiłowanie do przepychu wyraził w kompleksie pałacowo-zamkowym pod nazwą Zwinger, nazywanym klejnotem Drezna, z licznymi rzeźbami, fontannami, kolumnami bram i Muzeum Porcelany.

*

Kolejne miasto to NORYMBERGA, słynąca z procesów norymberskich  i właśnie tam, przed Pałacem Sprawiedliwości zatrzymaliśmy się na chwilę. To miejsce gdzie Międzynarodowy Trybunał Wojskowy  sądził 21głównych przedstawicieli reżimu narodowosocjalistycznego oskarżonych o zbrodnie przeciwko pokojowi i ludzkości.

W oparciu o „zasady norymberskie” powstała  Karta Międzynarodowego Trybunału Wojskowego która jest do dzisiaj  podstawą Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.

Jak piszą przewodniki „Norymberga w czasach Świętego Cesarstwa Rzymskiego miała status wolnego miasta imperialnego”.  Po tych czasach został zamek gdzie wdrapaliśmy się mimo upału.

i szachulcowe domki

Trzeci dzień wycieczki to MONACHIUM. Zwiedzanie wioski olimpijskiej

i udało mi się zrobić słabą fotkę podświetlonego wieczorem slynnego stadionu Alianz-Arena

 

 

ZAMKI BAWARII – MIGAWKA

Wycieczka trwała sześć dni dograna w szczegółach przez Biuro Podróży ARTUR. Było rewelacyjnie. Zwiedzanie intensywne, ale dopasowane do możliwości najsłabszych w grupie. Upały każdego dnia i sporo chodzenia, ale wody nie brakowało, więc i to nie sprawiało żadnego kłopotu. Pokonaliśmy w sumie 3000 km, z tego zrobiliśmy na piechotę 60 km,

zjedliśmy ponad 40 kg golonki po bawarsku, czyli więcej niż jest złota w jednej z rezydencji Ludwika II i wypiliśmy ok 50 litrów piwa. Śmiechu nie da się w żaden sposób zmierzyć, ale efekty jego terapeutycznej mocy na pewno każdy już odczuwa.

Jest ciągle gorąco, więc trudno siedzieć przy komputerze, dlatego na razie tylko przedsmak tego co  widzieliśmy i wypiliśmy, bo Bawaria, to zamki, ale przede wszystkim piwo i wino  😉 . Tam  można poruszać się jedno- i dwuśladami z określoną ilością promili we krwi, czym nie jestem zainteresowana, więc nie pamiętam dopuszczalnej granicy. Produkują dużo, więc muszą mieć kiedy to wypić, a piwo jest bardzo tanie. Nasze brzuchy takich ilości tego złocistego napoju nie wytrzymują.

*

Do tej sutej kolacji przygrywała nam bawarska muzyka.

Tak grała, tak grała, że nogi same chodziły, ale z naszych tańców jest tylko filmik na kamerze kierownika wycieczki. Przedtem jednak zawodowa para tancerzy dała wspaniały występ.

Zaczęłam swoją relację od jedzenia, więc jeszcze jeden popularny przysmak w postaci  małych wieprzowych kiełbasek z sałatką ziemniaczaną albo z kapustą, podawany na specjalnych metalowych tackach o kilku różnych kształtach.

*

Wymiar i skład kiełbasek  jest ściśle przestrzegany, ale przyprawy każdy wytwórca może dodawać według swoich fantazji i pomysłów, dlatego w różnych miejscach mają one nieco inny smak. Nie jestem koneserem, więc dla mnie równie dobre i podobne w smaku są polskie z Wierzejek.

Kolejny wpis będzie o zamkach.