Piękny słoneczny dzień. Niebieskie niebo bez jednej chmurki, a zimno jak pod koniec zimy. W dzieciństwie i młodości ten dzień był tak ciepły, że chodziłam tylko w sukience i podkolanówkach, czy skarpetkach. Tak, taka była moda. Teraz podkolanówki noszą chyba tylko babcie pod spodnie albo długie spódnice. Tradycja oblewania wiadrem wody też zanika i z tego jestem bardzo zadowolona, ale w dalszym ciągu, unikam wychodzenia z domu w drugi dzień świąt. Zabawę ma zwykle tylko oblewający, ale los bywa czasami przewrotny.
I już połowa Świąt za nami. Dzisiaj lany poniedziałek, czyli śmigus – dyngus. Jest tak zimno i mokro, że chyba tradycyjnego polewania wodą nie będzie. Ale wszystko może się zdarzyć zupełnie przypadkowo.
ilustracja Anna Kulesz
I jeszcze dwie ilustracje autorstwa Szymona Kopeckiego. To bardzo, bardzo młody rysownik, który zaskakuje niebanalnym widzeniem świata i podobnie jak ja, widzi go często w krzywym zwierciadle, bo można tak
rys. Szymon Kopecki
ale można i tak 😉
rys. Szymon Kopecki
Ale czasami kiedy wody brakuje, to i Salomon z próżnego nie naleje.
SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Więcej informacji