ZAWSZE MŁODZI

Życie dostarcza też i wzruszających inspiracji do malowania,  jak ta, trzymająca się za ręce para  osiemdziesięciolatków, których mijałam kiedyś w parku. Pochłonięci byli rozmową patrząc na siebie z ogromną czułością i nie zwalniając nawet na chwilę splecionych dłoni. Po prostu, widać było, że są   sobie potrzebni, bo  kocha się  jednakowo bez względu na wiek. Dusza  się nie starzeje, tylko ciało tak jakoś więdnie, ale

BL  1ail. Anna Kulesz

starość przychodzi dopiero wtedy gdy zamykamy się w domu, rozpamiętujemy jak  nam źle i że wszystkie nieszczęścia spadają tylko na nas. Wtedy, gdy nie mamy żadnych pragnień, dążeń, nikomu nie pomagamy, odsuwamy się od ludzi, a naszym kumplem staje się pilot od telewizora.

A taka jest kolej rzeczy, że po kwiecistej młodości, po młodzieńczych  szaleństwach i błędach, przychodzi dojrzałość; pełna i świadoma. Jak ten czas wykorzystamy, zależy wyłącznie od nas.

Nigdy dotąd nie było w naszym kraju tylu możliwości dla ludzi w kwiecie wieku. Wystarczy tyko chcieć cokolwiek robić.

„Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić „.  (Mark Twain)

SNY MALOWANE

 

7 IMG_2672Anna Kulesz – suche pastele na kartonie

Ciepły strumień światła otulony w ramę
Sen malowany zgubionym pragnieniem
Jak złote struny światła rozedrgane
Zastygłe w płótnie bursztynowe cienie.

Dalej krajobraz, cień, poranek mglisty
Namalowany szarą barwą złudną
Zapamiętany sen nierzeczywisty
Który zapomnieć i zrozumieć trudno.

Obok błysk słońca co pogodę wróży
Wyrwany z cienia, zapalony w locie
Jak skrawek nieba odbity w kałuży
Namalowany w purpurze i złocie.

Następny obraz snu, jak smuga cienia
Między miłością, a westchnieniem śmierci
Zrywa i plącze rytm, barwy odmienia
Jak senny koszmar wyrwany z pamięci.

Tak każdy obraz blaskiem życie święci
Fragmentem czasu zaplątanym w czary
Z serca wyrwane, z duszy i pamięci
Skrawki nadziei, miłości i wiary.

Tak opisał moje obrazy poeta Jerzy Hyska w wierszu , który otrzymałam od niego podczas swojego wernisażu w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie. Wernisaż odbył się 3.08.2010 roku.

SONY DSC

A poetka Maria Kościuszko tak opisała to wydarzenie na forum POCZEKALNI

Od marzeń do rzeczywistości – tak zatytułowana była wystawa malarska Anny Kulesz, naszej przyjaciółki, członkini SAiPKO, której wernisaż odbył się 3 sierpnia 2010 roku.
Nie odstraszyła nas burza, która rozpętała się nad Warszawą, tuż przed godziną wernisażu. Do Staromiejskiego Domu Kultury na Rynku Starego Miasta przybyło bardzo wiele osób, by zobaczyć obrazy i spotkać się z ich Autorką. Gdy ja musiałam już wyjść, docierali jeszcze następni zainteresowani. W gronie widzów dominowali zaprzyjaźnieni z Anią członkowie Klubu Seniora, z którym malarka współpracuje i w którym działa, ale dojechali także bliżsi i dalsi znajomi z Otwocka i Międzylesia, w tym członkowie SAiPKO. Była też oczywiście niemal cała sympatyczna rodzina bohaterki wieczoru. Wszyscy chcieliśmy ją wspierać.
Wystawa miała bardzo trafny tytuł, dobrze korespondujący z zestawem wystawionych płócien. Anna Kulesz ma wiele fantazji, lubi malować kwiaty, często wplata je w inne nierzeczywiste twory swojej wyobraźni. Jej obrazy są lekkie i zwiewne, zróżnicowane kolorystycznie, jak zmieniające się nastroje malarki – kobiety. Czasem wydobywają na światło dzienne głęboko skrywane marzenia nastolatki.
W różnorodności form, tematów i barw znalazł się także obraz, który szczególnie przyciągnął moją uwagę. Świadczący o dobrym opanowaniu warsztatu malarskiego. Jest realistyczny, a jednocześnie pełen emocji.
To samotny jeździec na… motocyklu, przebijający się drogą przez las, przez rozbryzgi wody po dopiero co zakończonej ulewie.
W fontannach wody wyrzucanych na boki impetem pędzącego motoru perlą się jasne błyski światła, a w głębi obrazu ciepłe światło słońca wydobywa z ciemności korony drzew pośród zwartej ściany lasu. Motocyklista rwie przed siebie, pozornie jeszcze jest w ciemnym tunelu, ale za chwilę przebije się do słońca i dojedzie do celu.
Aniu, gratuluję wystawy. Nie była pierwsza (miałaś takie już w Otwocku i Aninie) i pewnie nie będzie ostatnia.
Miłym akcentem wernisażu był wiersz Jerzego, stanowiący poetycki komentarz do obrazów malarki.

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie