SŁOWIANKA cz. 10 złoty posążek

Mała gdzieś się zapodziała.
Zajrzał chłopak pod kontuar, pod stoły i wszędzie, gdzie mógł w pobliskich stoiskach, Miszka pobieżał po rzędach straganów, rozpytując wszędzie, a Dosia zawołała Lupinę kilka razy, ale głos jej nikł w bazarowym zgiełku.
Rzucił się pędem Mirko ku wyjściu i poprosił stróża, aby baczył na wychodzących, a małą dziewczynkę zatrzymał aż do jego powrotu. Przebieżał dziedziniec i po trapie wpadł na pokład okrętu, by po minucie powrócić z niezawodnym psem.
– Szukaj! – zakomenderował.
Wierne psisko zagłębiło się między stragany, ale wnet wróciło kichając raz po raz potężnie. Zrozumiał Mirko, że wszechobecny aromat korzeni, a przede wszystkim czarnego pieprzu, stępił zwierzęciu węch. Mógł więc tylko stanąć u wyjścia i liczyć, że dziecko wreszcie znudzi się i zechce wyjść na zewnątrz.
W tym pomyśle nie był sam. U wejścia spotkał już Miszkę. Pies przysiadł na schodach przy posążku małego człowieczka w krótkiej tunice. Mimo powagi sytuacji Mirko zauważył, jak misternej roboty była owa statuetka. Wykonana chyba z brązu i pozłacana, bo chyba nie szczerozłota, z zadziwiająco wiernym oddaniem wszelkich szczegółów.

W tym samym momencie przybiegła zrozpaczona Eleuthera. Widząc ją, złoty pomnik poruszył się i zawołał: „Ciociu Dosiu!” i podbiegł do niej przytulając się mocno.
Miszka i Mirko widzieli już w życiu niejedno. Ale teraz otwarli gęby i tak stali ze zdumienia nie mogąc wykrztusić słowa.
– Dziecko, cóż ty z siebie zrobiłaś! – załamała ręce niewiasta. – To już z ciebie nie zejdzie, chyba razem ze skórą!
Mężczyźni pytająco spojrzeli na swą panią.

– Turmeryk – wyjaśniła. – Korzeń zwany indyjskim szafranem. Czujecie, jak pięknie pachnie? Wyśmienity do mięsa. Ale nie do upiększania małych dziewczynek.
Wszystkie zamiary na ten dzień rozwiały się jak garstka puchu na wietrze. Należało zająć się sobą. Teraz tak sama Lupina, jak ręce i twarz Dosi były w kolorze kanarków, które w klatkach śpiewały na Herodowym dworze.

CDN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.