WIERSZE JESIENINA W BIBLIOTECE przy św. Wincentego

Zgodnie z obietnicą udało mi się dzisiaj zrobić krotką relację z naszego występu 20 kwietnia w Bibliotece Naukowej przy ul. św. Wincentego w Warszawie.

IMG_7378

Od pierwszej chwili spotkaliśmy się z serdecznym   przyjęciem pracowników biblioteki. Na zdjęciu, pani Maria kierowniczka dzieli się doświadczeniami z występów innych zespołów.  Miejsca dużo, widna sala. Przyszło sporo osób. Bawili się z nami od samego początku.

Chwila oczekiwania na kolejny występ.

IMG_7435

Tym razem było więcej rekwizytów. To jeszcze próba przed występem. Kasia  i ja.

IMG_7411

A tutaj już robimy tło dla duetu Gulnary i Henryka w piosence ” Nie bylem przenigdy na Bosforze”. Otulone turkusem i błękitem jedwabiu kołyszemy się jak morskie fale w rytm miłosnej  pieśni Persjanki, która uwodzi  lubego i dokłada wszelkich starań by wyrzucił ze swojego serca miłość  do „Rosjanki z bezkresnych pól”.

IMG_7440

IMG_7428Andrzej Maciejczak  śpiewa, syn Piotr akompaniuje.

IMG_7443

Na zdjęciu niżej łumacz wierszy Jesienina Henryk Ditchen obserwuje występ z pozycji prezesa, żeby za chwilę zawładnąć sceną  w porywającym solowym tańcu.

IMG_7438

IMG_7447

I kończymy nasz występ wspólnie wykonywaną żywiołową piosenką „Maskowskij gulaka”. Razem śpiewamy, razem tańczymy i zwykle publiczność dołącza się do nas.

W PRZERWIE KABARETU

Taki dzisiaj dałam tytuł , bo faktycznie robię wpis w czasie trwania w Tv  KABARETU NA ŻYWO , którego gospodarzem jest Czarek Pazura. Nie mam kiedy pisać, ale takiego programu nie mogę odpuścić, więc trochę patrzę, trochę piszę. Błyskotliwość i humor tego aktora od zawsze mnie zniewalały. Kiedyś  nawet, oczarowana czarem Czarka :-) zrobiłam sobie z nim zdjęcie na pamiątkę jego rewelacyjnego występu jako atrakcji instytutowej zabawy. Ho, ho, ho… wspomnienia… kiedy to było…

20161103115720_01

No tak, zatraciłam się w przeglądaniu starych zdjęć i znowu nie napiszę o naszym występie na Bródnie, bo jest bardzo  późno. No to może jutro  :-)

 

 

KONCERT YANY

Dzisiaj bezpośrednio po naszym (ALE BABKI PLUS) koncercie w SDK, przemieściłam się na ulicę Hożą . Z koncertu na koncert – pełnia życia :-) To tam, do Klubu na Hożej zaprosiła mnie z rodziną, Yana Zrazhewskaya, na swój koncert. Moi bliscy, również zafascynowani  śpiewem tej młodziutkiej artystki syberyjskiej, już tam na mnie czekali. Zaskoczona byłam, że w starej kamienicy mieści się taki przestrzenny klub.

18076992_690388581165312_3173484578623101303_o

Wszystkie miejsca zajęte, Yana odrobinę spięta, a my oczekująco w nią wpatrzeni. Teraz, kiedy sama znajduję się raz po jednej, raz po drugiej stronie, potrafię sobie wyobrazić co czuje aktor na którego wzrok wszystkich jest skierowany. Opanowania tremy trzeba się po prostu, nauczyć. To ogromna mobilizacja i praca nad sobą.

Koncert był zachwycający z interpretacją pełną różnych emocji, od tych bardzo subtelnych po wstrząsające. Yana przymyka oczy i zdaje się wnikać w wykonywany utwór, w swoje muzyczne wnętrze.

IMG_7467

Śpiewała rosyjskie pieśni ludowe, kozackie ballady i poezję  wplatając też elementy  rocka. I tak znalazły się utwory Wysockiego, Okudżawy, Mitiajewa i współczesnych autorów  jak Szewczuk, Arbienina, Surganowa, Cigrakow i innych.

IMG_7450

Doskonale też zaprezentował się  kolega, którego Yana zaprosiła do udziału w swoim koncercie. Grał i śpiewał rewelacyjnie.IMG_7475

No i kolejny wieczór przeleciał niezauważenie, choć  po koncercie długo jeszcze i miło spędzaliśmy czas… już w małym ścisłym gronie.

SNY MALOWANE czyli mój sposób na (do)życie