
Niestety, albo złapałam od kogoś, albo przeziębiłam się i chyba nie zaryzykuję szczepienia. Tak bardzo czekałam i zabrakło kilku dni. Pech, ale grudzień zawsze przynosi takie niespodzianki. Trudno przesunę termin.

Niestety, albo złapałam od kogoś, albo przeziębiłam się i chyba nie zaryzykuję szczepienia. Tak bardzo czekałam i zabrakło kilku dni. Pech, ale grudzień zawsze przynosi takie niespodzianki. Trudno przesunę termin.

Uff, napięcie mija. Jesteśmy po wczorajszym występie. Tylko zdjęć mało, bo telefon został w domu i poprosiłam kolegę o kilka fotek przed wyjściem na scenę.

Wróciłam zmęczona jak nigdy. Może dlatego, że musiałam wcześnie wyjechać, a może dlatego, że w autobusach i tramwajach teraz tłok, ludzie przeziębieni, kaszlą, kichają, a maseczki wiszą na uchu pod brodą. To mnie trochę stresuje, więc chcę zrobić sobie przerwę i do świąt ograniczyć wyjścia, żeby nie złapać czegoś przed trzecią dawką szczepienia.
Nie liczę na 100% odporność, ale ochrona nieco poniżej, też mnie satysfakcjonuje. Mam sporo planów artystycznych, które dają mi dużo radości, dlatego nie zamierzam chorować.

Nabrałam wiatru w żagle po niedawnym pobycie w Mazowieckim Centrum w Otwocku, gdzie lekarze doskonale wyregulowali moje serce. Chodzi teraz jak zegarek szwajcarski. Trafiłam w ręce świetnych specjalistów, którzy mocno zaangażowali się w to, żeby mi pomóc. Prowadzący doktor Artur Kowalski-Liambo, kardiolog Michał Dąbrowski i ordynator doktor Irmina Fidala, to nazwiska które zachowam we wdzięcznej pamięci.
Salonik Poezji u Ani Mikos, w którym bywam w miarę możliwości, wypełnił się ciepłem twórczym. Tym razem przybyli Joanna Kożan – Łazor, Iwona Świerkula, , Jerzy Kawiak i Andrzej Szałas.
Przygotowaliśmy na to spotkanie swoje strofy, ale na początku była prezentacja jubileuszowej książki poetyckiej profesora Piotra Muldnera Nieckowskiego pod intrygującym tytułem ”Żywica”, z której Ania przeczytała kilka utworów.
Iwona Świerkula zaprezentowała nową książkę pt. ”Gołoborza”. Opowiedziała jak doszło do jej wydania i przeczytała kilka wybranych wierszy, zwracając uwagę na ciekawe grafiki Pawła Nurzyńskiego. Piękna opowieść o kamieniach. Temat okazał się bardzo bogaty.


Ja przyniosłam trzy antologie wydane przez SAP, w których opublikowane są moje wiersze i opowiadania. Przeczytałam fragmenty szczególnie mi bliskie, ale również podzieliłam się z obecnymi, nagrodzonym wierszem w turnieju SAP
Niepewność Anna Kulesz 2019
mijamy się bez słów
w krętych korytarzach dnia
z twarzami jak nieruchome maski
w weneckim karnawale
niepewni wzajemnych reakcji
zatrzaskujemy po drodze szuflady
pełne tłumionych pretensji
kocham
rzucane w momentach
przerywanej emocjami ciszy
zaskakuje i zgrzyta w zawiasach drzwi
które nie dają się domknąć
między wtedy a teraz
w progu piętrzą się wspomnienia
przygniecione rozdrażnieniem
i zniekształcone niepamięcią
podnoszę z podłogi
kawałki delikatnej porcelany
kawa zawisła na ścianie
w szyderczym uśmiechu
jak przyczajony nietoperz
niepewność nie pozwala skleić
poszarpanych uczuć
