Ciągle wynajduję coś nowego, coś co wypełnia mi czas przymusowego siedzenia w domu, kiedy nie mogę kontynuować swoich pasji śpiewno-scenicznych. Bardzo mi tego brakuje, ale realizować się można na różne inne sposoby. Jest tego tak dużo i tak pasjonujące, że zarywam noce. No bo jak oderwać się od rozgryzania całkiem nieznanego mi programu graficznego w komputerze, który daje przeogromne możliwości. Ależ to zabawa! A ile kłopotu i łamania głowy, żeby dojść do poszczególnych funkcji… Opanowałam je na tyle, że potrafię rysować, malować, stosować kilka ciekawych efektów. I tak kolorowy obrazek rusałki wykonany dla wnusi,
przetworzyłam uzyskując efekt szarej płaskorzeźby.
lub taka grafika
Ale może być z kolorem.
Trudno rysować myszką. Nie wiem kiedy opanuję ruchy takie jak przy rysowaniu ręcznym, ale to wciąga jak najlepsza książka.
Już chyba wszyscy wiedzą co to „świdermajery”, a jeśli nie to informacji w sieci jest zatrzęsienie. Ja zetknęłam się z tą nazwą, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką. Moja ciocia nabyła taki domek i zapraszała mnie do siebie każdego lata. Były to tak cudowne chwile w moim życiu, że wspominam je z ogromnym sentymentem do dzisiaj , a wspomnienia są inspiracją malarską i poetycką.
Kilka dni temu ktoś powiedział „twój blog to taki trochę groch z kapustą” i zaskoczyło go, że przytaknęłam. Taki właśnie ma być, bo mój blog jest o życiu. Zaznaczyłam to w zakładce „o mnie”. Każde życie to groch z kapustą i źle by było gdyby było inaczej. Życie to różnorodność, to pasje, rodzina, poznawanie świata. To chwile refleksji, wspomnienia.To dzielenie się tym co warto zobaczyć, a najważniejsze, jak wykorzystać każdą chwilę uciekającego czasu, który odliczają wskazówki zegara.